Padam na twarzyczkę.
Poranek- 7 z paroma groszami a ja już na nogach.
Jakoś tak zimno w domu mimo, że mąż obok.
Szybkie śniadanie i w miarę szybkie ogarnięcie się.
Tylko co ja mam ubrać!
Do cholery zimno jest- spodni ciążowych nie kupowałam bo obiecałam sobie nie wydawać X kasy na odzież ciążową.
Wiem, wiem są lumpeksy, bigi etc ale powiedziałam nie i koniec.
No nic czarną sukienkę na siebie, pogłaskanie Poli i kierunek mama:)!
Od mojego ślubu a zarazem od mojej wyprowadzki mamy bardzo częsty i dobry(!!!) kontakt.
Dzielą Nas tylko 2-3 km- ale brakuje mi jej jakby odległość dochodziła do 100 km!
Chwila z mamą i dzień z właścicielką bloga "Grubaska w małym mieście" :).
Pisałam już o Kali parę postów wcześniej, o jej walce z kg i dużą wygraną bo -40 kg :)
Za sprawą Kali dziś przypomniałam sobie jej całą historie jak to wszystko wyglądało.
Całkiem z boku na ławce treningowej zasiadłam miedzy grupą słuchaczy "Instruktorów Fitness" i uwierzcie śmieszne uczucie gdy wiesz, że jesteś najgrubszą osobą wśród ich wszystkich:), ale w końcu jestem w ciąży ;)
Po całym wykładzie ciacho! Kwaśna szarlotka!
Obłęd w ustach ;)
35 tydzień daje mi już popalić- zmęczona, padnięta mimo 16:00 mówię dobranoc ;)!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz